Albania, Tirana

środa, 20 czerwca 2018

Albania 2018 – aktualne informacje

W ciągu kilku lat, od kiedy prowadzony jest ten blog, w Albanii sporo się zmieniło. Rzecz jasne na lepsze. No, może w większości na lepsze, bo jest i jeden minus. To masowy wzrost ruchu turystycznego, który przecież nie wszystkim musi odpowiadać.

Plac Skanderbega został mocno przebudowany. Widok z czerwca 2018

Jak to wygląda w liczbach? W 2016 roku prawie 4,7 mln turystów, w 2017 już 5,1 mln. Przypomnijmy, że Albania liczy niecałe 3 mln mieszkańców. Kraj jest na topie, widać to również w inwestycjach, w pasie nadmorskim szybko powstają kolejne hotele. Wg danych ambasady Albanii w Warszawie, w 2016 r. kraj ten odwiedziło 65 tys. Polaków.

Co się zmieniło?

Tirana. Największe zmiany w centrum miasta, na placu Skanderbega. Zdjęcie główne na tym blogu ma już wartość historyczną, ponieważ miejsce to wygląda zupełnie inaczej. Był ładny, duży trawnik, jest wyłożony betonową kostką plac. Wizualnie wyszło gorzej, ale za to miasto zyskało duży użytkowy teren. To tu mają miejsce choćby największe imprezy i koncerty. Na początku czerwca tego roku trafiliśmy na koncert Rity Ory.

Rita Ora na ulicach Tirany

Co jeszcze? Nowa, duża atrakcja turystyczna – Bunk’art 1 i Bunk’art 2. Szczególnie ten pierwszy zasługuje na uwagę. Kilka podziemnych kondygnacji i ponad 100 pomieszczeń. Zwiedzanie zajmie ponad godzinę. Zobaczymy m.in. apartament Hodży, sklep oraz modelowe mieszkanie z tamtych czasów. Długi rząd niewielkich pokoi zamieniono na coś pomiędzy muzeum, a salami pamięci. Eksponowane są np. bardzo ciekawe urny wyborcze, z pierwszych po II wojnie światowej wyborów, w czasie których Hodża zalegalizował swoją władzę. Albańczycy głosowali kulkami. Do wyboru były dwie skrzynki, jedna oznaczała głos na komunistów, druga na całą resztę. W sali poświęconej bunkryzacji Albanii zobaczymy zdjęcia różnych rodzajów bunkrów oraz zapoznamy się z najnowszymi danymi opracowanymi przez historyków (ich zdaniem, na rozkaz Hodży, wybudowano 173 tys. bunkrów, a planowano milion!).
Więcej informacji o stolicy Albanii w 2018 roku znajduje się tu: Tirana.

Ceny. Oczywiście wzrosły. Na blogu jest zdjęcie sprzed kilku lat, które pokazuje cenę byrka w kwocie 50 LEK. Dziś na tę najpopularniejszą tu przekąskę trzeba wydać dwa razy tyle. Choć trzeba przyznać, że w Albanii ciągle jeszcze można cieszyć się niezbyt wysokimi cenami. Dotyczy to na przykład owoców morza. W restauracyjkach na wybrzeżu (Wlora, Durres, Golem…) dobry obiad można zjeść nawet za równowartość 10 euro.

Są jeszcze miejsca, gdzie można zjeść świeżą rybę "u rybaka"



Przykładowe ceny w restauracjach. Rzecz jasna, wiele zależy od klasy restauracji, miejsca i sezonu. Tu podamy te niezbyt wygórowane. Zupa rybna = 300 LEK, krewetki z grilla = 1 000 LEK; zestaw grillowanych owoców morza = 1 500 LEK; espresso = 100 LEK; piwo z nalewaka = 250 LEK.

Kurs i waluta. W Albanii obowiązują lokalne pieniądze (LEK), ale w wielu miejscach można płacić również EUR. Przelicznik? Kurs z czerwca 2018: 1 EUR = 125 LEK.

Winiarnia Çobo

Trunki. Kilka lat temu pisałem, że wygląda to tak, jakby Albańczycy wstydzili się swojego wina. W sklepach i restauracjach dominował włoski import. To już się zmieniło. Po tragicznej dla winiarstwa epoce Hodży i po trudnych latach 90. XX wieku, powoli rzecz wraca do normy. Odtwarzane są nieduże, rodzinne winiarnie. Warta polecenia jest choćby Çobo Winery. Wina całkiem dobrej jakości. Robią nawet wino musujące tradycyjną szampańską metodą! Próbowałem, jest takie, jak powinno być. Cena: 38 EUR/butelka. Lokalna nazwa to Shendevere. Poza tym godne polecenia jest czerwone wytrawne wino Kashmer (12 EUR). Właścicielami są dwaj bracia, znają się na rzeczy i potrafią zrobić porządną degustację.

Oczywiście, nadal albańską klasyką jest Skanderbeg, miejscowa brandy. Całe wycieczki pasjami odwiedzają fabrykę alkoholu w Durres, również z tego powodu, że za niewygórowaną cenę oferują tam obfitą degustację. Wino, raki, fernet i brandy serwowane są szczodrą ręką, a jeśli zamówi się opcję i z zakąskami, to i zjeść jest co. Ceny w przyfabrycznym sklepie bardzo atrakcyjne.

Ceny w przyzakładowym sklepie Skanderbeg w Durres

Turystyczny wzrost napędzają głównie sąsiedzi Albanii. Na pierwszym miejscu są obywatele Kosowa, za nimi Macedończycy (670 tys.), Grecy (490 tys.) i Czarnogórcy (380 tys.). Z roku na rok rośnie liczba turystów z Włoch, Niemiec, Polski i Wielkiej Brytanii. Problemem albańskiej turystyki jest nieduża liczba połączeń lotniczych. Kilka lat temu zbankrutował narodowy przewoźnik, obecnie rząd pracuje nad jego reaktywacją. W czasie wizyty w Polsce pod koniec 2017 r., premier Edi Rama, zabiegał o uruchomienie połączeń do Tirany przez LOT. Na razie, w sezonie letnim, LOT operuje do czarnogórskiej Podgoricy, położonej blisko północnej granicy Albanii.    Wycieczka do Albanii

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys

Zobacz też: Albania - informacje praktyczne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz