Albania, Tirana

niedziela, 8 czerwca 2014

Turystyka w Albanii

Od lat wędruję mniej uczęszczanymi szlakami. Tak miało być i tym razem. Jaki kraj leżący blisko Polski spełnia te kryteria? Idąc tym tropem dawno temu trafiłem do Gruzji i do Armenii. Oba kraje od razu mnie zafascynowały. Później przyszła Mołdawia, również bardzo interesująca.

Wybieram takie kraje. Niedocenione. Jeszcze nieodkryte. Moda na nie dopiero się pojawi. Chcę być tam o krok wcześniej.

Lista oczywiście jest coraz krótsza. Bo cóż zostało do odkrycia? Paradoksalnie część z tego jest tuż obok. Są kraje, o których europejska turystyka zapomniała. Jednym z nich jest Albania. Właśnie dlatego kupiłem bilet do Tirany.

Tirana, plac Skadeberga

Jak zawsze rozpocząłem od lektury. Dla mnie podróż jest tylko dopełnieniem poznania. Przygodę z krajem zaczynam od książek. Jest super jeśli po powrocie przywożę inspirację do dalszych studiów. Jeśli podróż wywołuje potrzebę kolejnych lektur. Szperania, szukania materiałów. Sprawdzania, dociekania. Podróż jest po to, by stawiać pytania.

Są kraje, w których byłem już kilkadziesiąt razy. I nadal szukam. Jestem szczęśliwy jeśli dowiem się czegoś nowego. Choćby to była błahostka, maleństwo…

Są kraje, które nie inspirują. Nieciekawe. Podróż do nich nie wywołuje chęci dociekania, poznania, studiowania. Taka jest zachodnia Europa. W sumie nudna.

Piaszczyste, szerokie plaże Albanii

Jaka jest Albania? Ciekawa! Ekscytująca. Warta poznania. Nieodkryta, prawie dziewicza. Moda na nią przyjdzie już wkrótce.

Najpierw będzie to plaża i typowy, letni wypoczynek. Pod tym względem Albania ma niemal idealne warunki. Sezon od maja do października. Piaszczyste, szerokie plaże. W niektórych miejscach malownicze zatoczki i klify przypominające portugalskie Algarve. Na razie jest to oferta dla turysty szukającego czegoś innego, znudzonego hotelami all inclusive w Turcji czy Egipcie. Dużo tu małych, rodzinnych hotelików o standardzie turystycznym, powiedzmy 2 – 3 gwiazdki. Są tanie. Pokój dwuosobowy ze śniadaniem to koszt ok. 30-40 euro. Uprzejmi ludzie, dumni ze swego kraju, dobra kuchnia i słońce.

Już w tej chwili w nadmorskich kurortach jest trochę obcokrajowców. W leżącej tuż obok Korfu Sarandzie odpoczywa wielu Greków. Są też Polacy. Do położonego na północy Durrës i Golem przyjeżdżają Macedończycy, Czarnogórcy i turyści z Kosowa. Widziałem też Czechów. Zaprzyjaźniona właścicielka hotelu w Golem mówi, że od kilku lat trafiają też pojedynczy Polacy.

Antyczny amfiteatr w Durres

W dalszej kolejności będą góry. One też będą przyciągać podróżników. Najpiękniejsze są te na północy, przy granicy z Czarnogórą, zwane albańskimi Alpami. To zupełnie inny kraj niż nadmorska Albania. Pomijając różnice krajobrazów, dużo bardziej tradycyjna. Szczerze gościnna.

W Albanii urządzać możemy wycieczki objazdowe. Jest co zwiedzać. Antyczne zabytki w Durrës, Apolonii, Berati… Młodsze są pozostałości Bizancjum, jeszcze późniejsze prawosławne i katolickie średniowiecze. Obiekty z czasów tureckich. Pozostałości komunistycznego reżimu Hodży. Bunkry, amfiteatry, kolumnady, świątynie, muzea, kościoły, meczety… Wystarczy na tygodniowy objazd. Plusem jest to, że odległości są niewielkie (cała Albania to ledwie 28 tys.  km², czyli mniej niż województwo mazowieckie). Na zakończenie dzień lub dwa wypoczynku na plaży.

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys


2 komentarze: